Kawa z Pauliną SIMPLISTIC – cykl wpisów z inspirującymi osobami

Masz tak czasem, że wchodzisz na jakąś stronę, bloga czy kanał na YouTube i czytając lub oglądając myślisz sobie „Mam tak samo!”? Czytając bloga Pauliny, mojego dzisiejszego gościa, przecierałam oczy ze zdumienia, że przecież mam tak samo, oglądam podobne filmy i mam podobną filozofię życia. 

Paulinę poznałam, a raczej odnalazłam w czeluściach Instagrama, dzięki Kindze – „Zaparzę Ci herbatę”, którą wspólnie obserwujemy. I wiesz co, to Paulina pierwsza do mnie zagadała! Później się zgodziła poświęcić swój czas i odpowiedzieć na kilka moich pytań. Odpowiedzi są niezwykle inspirujące i mam nadzieję, że poznasz ją lub jeśli śledzisz bloga to dowiesz się jakiś małych sekretów  . Zapraszam do lektury. 

 


Kawa z Pauliną SIMPLISTIC


 

Cześć Paulina! Bardzo się cieszę, że przyjęłaś zaproszenie do cyklu „Kawa z …”, w którym przedstawiam inspirujące osoby z sieci. Prowadzisz lifestylowego bloga simplistic.pl, na którym piszesz o minimalizmie, upraszczaniu swojej codzienności i dzielisz się solidną dawką ciekawych rzeczy. Wszystkie wpisy wzbogacają piękne, minimalistyczne zdjęcia, których jesteś autorką. Skąd zrodził się pomysł żeby założyć bloga i pisać o minimalizmie?

 

Cześć Patrycja! Dziękuję ślicznie za zaproszenie do wzięcia udziału w Twoim inspirującym cyklu. Odpowiadając na Twoje pytanie – blogowaniem pasjonuję się już od kilku dobrych lat, a blog przeszedł rebranding latem 2016 roku i dzięki temu zmienił nie tylko nazwę, ale również styl, jaki reprezentuje. Minimalizm i prostota to tematyki, które niezmiernie mnie interesuje, mimo, że jeśli chodzi o tę pierwszą, jestem jeszcze totalnym laikiem i często zdarza mi się postępować bardzo „nieminimalistycznie”, choć i tak widzę, że jest ze mną znacznie lepiej, aniżeli jeszcze kilkanaście miesięcy temu. 

Postanowiłam więc prowadzić swoją stronę w nawiązaniu do wspomnianych haseł, gdyż zwyczajnie brakowało mi tego w polskiej blogosferze – wszędzie zobaczyć można kolorowe zdjęcia często z efektem kurzu na sobie, co jest fajne, ale u siebie tego nie chcę. Na co dzień czytam raczej blogi zagraniczne, których stylistyka dużo bardziej mi odpowiada. 

 

Od ponad pół roku razem z mężem jesteście na diecie wegańskiej. Odwlekałaś tę decyzję dość długo ze względu na „miłość” do nabiału, a w szczególności do serów. Wielu moich czytelników pisze mi właśnie o tym, że nie są w stanie przejść na weganizm, gdyż nie wyobrażają sobie życia bez sera. Powiedz, jak udało Ci się przezwyciężyć to przyzwyczajanie do serowego smaku? Masz jakiś sprawdzony zastępnik, dzięki któremu o nim zapomniałaś?

 

Muszę przyznać, że przed podjęciem tej decyzji nie docierało do mnie, że można dobrowolnie zrezygnować z produktów pochodzenia zwierzęcego. Bardzo długo planowaliśmy wyłączyć ze swojej diety samo mięso, jednak i do tej decyzji brakowało nam motywacji, bodźca. Jak pisałam na blogu, dość nierozsądnie postanowiliśmy nie jeść artykułów odzwierzęcych, a przyczynił się do tego dokument „What the Health”, który udostępnia np. platforma Netflix. Wiem, że film jest nieco przekoloryzowany i momentami nieco nachalnie pokazuje zalety weganizmu, ale na nas po prostu zadziałał i… nie żałuję. 

Jak udało mi się przezwyciężyć przyzwyczajenie do serowego smaku? Myślę, że pozytywne skutki jego odstawienia zwyciężyły z chęcią zjedzenia camemberta.  Aktualnie na rynku jest od groma odpowiedników tego pysznego smaku, m.in. ser „Violife”, który genialnie sprawdza się na wegańskiej pizzy. Pewne produkty można przyrządzić samemu, np. wegański parmezan, na który sama dałaś mi przepis! Ogólnie wiele serowych rzeczy przyrządza się przy użyciu płatków drożdżowych, więc są one must have w kuchni każdego serowego smakosza. 

 

Wiem, że uwielbiasz czytać książki. W tym aspekcie życia pozostajesz w duchu minimalizmu i używasz czytnika e-booków. Mogłabyś polecić trzy tytuły, które w jakimś stopniu zapadły w Twojej pamięci i zostały na dłużej? 

 

Często czytam też książki w wersji papierowej, jednak zauważyłam, że znacznie szybciej idzie mi pochłanianie e-booków. Natomiast jeśli chodzi o ulubione książki, to na pierwsze miejsce bezsprzecznie zasługuje „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”, którą napisał Dale Carnegie. Przeczytałam ją już 2-3 razy i jestem pewna, że jeszcze nieraz poświęcę jej czas. Jest to pozycja dla osób, którym stres nie jest obcy i często denerwują się na zapas lub kreują w głowie negatywne scenariusze. Sama często tak robiłam (nadal mi się zdarza) i pozycja „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” nauczyła mnie, jak z tym walczyć i pozytywnie podchodzić do życia.

Kolejnym tytułem, który warto poznać, jest „Dziewczynka w zielonym sweterku” autorstwa Krystyny Chiger, będącej główną bohaterką historii powstałej na faktach. Książka mówi o losach żydów, którzy przez kilkanaście miesięcy ukrywali się we lwowskich kanałach. Nie jest to lekka pozycja, jednak jestem zdania, że warto czytać tego typu lektury, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy niektórych w przygnębienie potrafi wprowadzić zdjęcie z wakacji, które obca nam osoba wrzuciła na Instagram.

Ostatnią pozycją jest „Tatuażysta z Auschwitz” Heather Morris. Jest to najnowsza książka, którą przeczytałam w niecałe dwa dni. Podobnie, jak ta wyżej, ta również opowiada o prawdziwej historii, co więcej, są to losy miłości dwóch osób, którzy poznali się w obozie koncentracyjny. Coś, co nie miało prawa się zdarzyć, a faktycznie miało miejsce.

 

Na co dzień pracujesz na stanowisku specjalisty ds. marketingu, czy praca w takim zawodzie pomaga czy przeszkadza w prowadzeniu bloga?

 

Oczywiście, że pomaga! Dzięki pracy na tym stanowisku jestem w miarę na bieżąco z nowinkami dotyczącymi mediów społecznościowych, cały czas ćwiczę swoje umiejętności fotograficzne i te związane z obróbką zdjęć. Ponadto widzę, na co marki zwracają uwagę w momencie szukania nowych influencerów/blogerów, co mogę przełożyć na swoje doświadczenia blogowe. 

Cieszę się, że blog nie jest moim jedynym źródłem pieniędzy, a poza nim mam normalną pracę na etacie. Dzięki temu nie czuję presji związanej z utrzymaniem się z tego, co robię na swojej stronie i mogę podchodzić do tego tematu czysto hobbistycznie.

 

Naliczyłam, że na Twoim blogu SIMPLISTIC są 264 wpisy. Jeśli się mylę, to oczywiście mnie popraw . Jakbyś miała wybrać jeden z postów, który wymagał od Ciebie większego wkładu pracy a jest może mniej doceniany niż pozostałe, to który by to był i dlaczego?

 

Na ten moment jest ich 266, ale tylko dlatego, że tak długo nie mogłam znaleźć czasu na wysłanie Ci odpowiedzi, więc gratuluję dobrego wyniku i dziękuję, że poświęciłaś na to czas. 

Szczerze mówiąc, nie przychodzi mi do głowy żaden taki post, gdyż na blogu poruszam tematy, które mnie interesują i które poznałam już wcześniej, więc nie musiałam ponownie ich zagłębiać na potrzeby wpisu.  Niemniej jednak wydaje mi się, że wszystkie wpisy poświęcone tworzeniu własnego miejsca w sieci są warte uwagi, gdyż sama często czytałam (i nadal to robię) treści, dzięki którym mogłam poprawić to, w jaki sposób  bloguję.  Żeby znaleźć wpisy poruszające tę kwestię, wystarczy wejść w ten link.

 

Bardzo dziękuję Paulinie za przyjęcie zaproszenia do mojego cyklu wpisów „Kawa z…” inspirującymi osobami. Było mi niesamowicie miło czytać te odpowiedzi. 

Mam nadzieję, że Ty, drogi czytelników zainspirowałeś się do działania i wpadniesz na bloga Pauliny poczytać trochę więcej. Z tego miejsca zapraszam na kolejne wpisy z tego cyklu, który został niezwykle ciepło przyjęty. To co… 

Ściskam, do następnego 

2 komentarze

  • marcelina napisał(a):

    Przede wszystkim bardzo dobry pomysł na posty, bardzo lubię dzięki temu poznawać nowe miejsca w sieci, bo bloga Pauliny tak dobrze nie znałam. Jeśli jest pytanie o książki lub filmy to od razu lecę do odpowiedzi. Zawsze interesuje mnie kto co czyta/ogląda, a dzięki temu jeszcze mogę znaleźć coś dla siebie 🙂 Bardzo dobrze się czytało!

    • Pattie napisał(a):

      Marcelina, cieszę się, że Ci się podoba. Właśnie z zamiarem przedstawienia różnych, ciekawych dziewczyn tworzę ten cykl. Jest w sieci mnóstwo świetnych i inspirujących osób, które warto poznawać lepiej, bo mają coś fajnego światu do przekazania. 🙂 Dzięki, że podzieliłaś się swoją opinią. Czuję, że idę w dobrym kierunku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.