Kawa z Marią Wincentyną – nowy cykl wpisów z inspirującymi osobami

Cześć! Dziś mam dla Ciebie coś super, aż sama przebieram nóżkami z niecierpliwością. To mój nowy projekt – cykl Kawa z …! 

Będzie pojawiał się raz w miesiącu. Będę do niego zapraszać wyjątkowe osoby, które żyją świadomie, jedzą zdrowo i spędzają czas aktywnie. Takie, które mnie inspirują, dostarczają wiedzy i chęci do codziennego działania. Moim celem jest przestawić Ci kogoś takiego, kto zainspiruje Cię do brania z życia całymi garściami i sięgania po więcej. Każdy z moich gości ma swój bagaż doświadczeń i niesamowitą historię do opowiedzenia. Rozsiądź się wygodnie w swoim ulubionym fotelu, weź kubek gorącej kawy i przeczytaj naprawdę ciekawą rozmowę 
 
Moim pierwszym gościem jest Maria z bloga wincentyna.pl. Z zawodu jest prawniczką i muzykiem a jej zdrowy styl życia inspiruje mnie od ładnych paru miesięcy. Wiedza jaką posiada na temat holistycznego podejścia do życia jest nieoceniona.
 
Zatem poznaj Marię Wincentynę 
 

Cześć Maria. Twojego bloga śledzę już od dłuższego czasu. Spodobało mi się Twoje holistyczne podejście do zdrowego życia. Nie wiem czy wiesz, ale po wpisaniu w wyszukiwarkę słów „dieta Dąbrowskiej przepisy’ wyskakujesz na pierwszej pozycji. Wiem, że droga do Twojego weganizmu nie zaczęła się od diety dr Dąbrowiej. W takim razie, kiedy postanowiłaś przejść na dietę wegańską i co Cię do tego skłoniło/przekonało? 


 

Dziękuję Ci za zaproszenie! 

 
Kilka lat temu zmagałam się z problemami zdrowotnymi. Odporność mojego organizmu była w fatalnym stanie, ciągle łapałam przeróżne infekcje, a układ pokarmowy ledwo funkcjonował. W dodatku moja twarz nie wyglądała najlepiej – zewnętrzną stronę policzków miałam z dwóch stron pokrytą bordowo-fioletowymi zmianami trądzikowymi. Czułam się z tym okropnie i ciężko było mi to zakryć. Byłam bardzo młoda i zamiast znaleźć źródło swoich problemów, starałam się walczyć z tymi objawami lekami i mocnymi kosmetykami z apteki. Agresywne kremy tylko pogarszały stan mojej cery, ale na szczęście w pewnym momencie zupełnie zmieniłam swoje podejście.W internecie trafiłam na sugestię, że mój trądzik może być skutkiem nietolerancji nabiału. Postanowiłam usunąć mleko i sery ze swojej diety oraz zminimalizować swoją pielęgnację do delikatnego mydełka i kremu nawilżającego. Dopiero wtedy zaobserwowałam pierwsze rezultaty – przebarwienia na twarzy były wciąż okropne, ale pojawiało się zdecydowanie mniej nowych zmian trądzikowych!
 
Postanowiłam dalej iść tą drogą, a po pewnym czasie odstawiłam również jajka i mięso.Nie twierdzę, że samo przejście na dietę wegańską rozwiązało moje problemy zdrowotne. Jednak gdy na początku mojej drogi natychmiast zauważyłam pozytywne efekty usunięcia nabiału z diety, od razu zainteresowałam się naturalnymi sposobami dbania o cerę i weganizmem. To pociągnęło za sobą spore zmiany w innych sferach życia! Studiowałam na dwóch kierunkach i pracowałam – ale w pewnym momencie doszłam do wniosku że ciągły stres i perfekcjonizm bardzo szkodzą mojemu zdrowiu, o które postanowiłam zadbać. Nasze samopoczucie ma naprawdę ogromny wpływ na stan zdrowia całego organizmu.
 
 

Wcześniej wspomniałam, że na Twoim blogu można znaleźć masę inspirujących przepisów, które można stosować będąc na diecie dr Dąbrowskiej. Co to właściwie jest ten słynny post dr Dąbrowskiej i dlaczego się na niego zdecydowałaś? 


 
Kiedy wyeliminowałam nabiał z diety i zauważyłam pierwsze efekty, zapragnęłam oczyścić swój organizm z nagromadzonych przez lata toksyn. Stan mojego zdrowia pozostawiał wtedy wiele do życzenia. Dzięki mojej Mamie zainteresowałam się postem dr Dąbrowskiej – uniwersalnym detoksem, który przełącza organizm w stan odżywiania wewnętrznego.
To dość restrykcyjna dieta, podczas której ciało pozbywa się zalegających w nim toksyn, uzdrawia się i regeneruje. Ma ona charakter głodówki leczniczej, dlatego trzeba uważnie obserwować reakcje organizmu i być świadomym kryzysów ozdrowieńczych, które mogą nastąpić zwłaszcza podczas pierwszego postu.
U mnie 42-dniowa dieta dr Dąbrowskiej przyniosła wspaniałe efekty zdrowotne, dlatego przeprowadzam ją regularnie (14 dni postu co 2-3 miesiące). Warto zainteresować się tym tematem – mądre i kontrolowane leczenie dietą może dać świetne wyniki.
 
 

W swoich blogowych wpisach polecasz różne kosmetyki naturalne, które sama stosujesz. Skąd u Ciebie taka chęć aby zająć się tym tematem i przy okazji inspirować innych do zmiany kosmetyków na naturalne? Przyznam, że post, w którym testujesz naturalne pasty do zębów jest świetny i bardzo pomocny. 


 
Internet to niesamowicie inspirujące miejsce, o czym przekonałam się szukając naturalnych sposobów na moje zmiany trądzikowe. Przez kilka lat poszukiwałam powodów moich problemów z cerą i obniżoną odpornością. Chciałabym, aby teraz inni skorzystali z mojego doświadczenia.
Cieszę się jak dziecko kiedy czytam, że dzięki mnie ktoś zainteresował się postem dr Dąbrowskiej lub eliminowaniem pszenicy z diety. Uwielbiam pomagać ludziom i inspirować ich do zdrowego stylu życia. Jestem przekonana, że to właśnie jest moim przeznaczeniem.
 
 

Zauważyłam, że interesujesz się również minimalizmem. Kiedy dowiedziałaś się o minimalizmie i co skłoniło Cię do ograniczenia rzeczy i kosmetyków? 


 
Tak jak wspomniałam na samym początku, ograniczenie kosmetyków było skutkiem ubocznym walki o lepszą cerę. Natomiast o samym minimalizmie dowiedziałam się z kanału youtube Nissiax. Kiedy kilka lat temu Agnieszka wrzuciła swój pierwszy filmik na temat minimalizmu, zaintrygowała mnie. Natknęłam się wtedy na nieistniejący już niestety angielskojęzyczny kanał Light By Coco. To właśnie Coco przekonała mnie do ograniczenia ilości posiadanych rzeczy, dokładnie pokazując jak to zrobić.
Chciałabym zaznaczyć, że uproszczenie swojej przestrzeni i stanu posiadania zbiegło się w czasie z moją wewnętrzną przemianą. Postanowiłam dążyć do minimalizowania stresu, porzucenia niezdrowych ambicji i poświęcania czasu na rozwijanie pasji, które sprawiają że jestem szczęśliwa. Teraz nazywamy to slow life 
 
 

Wracając do tematu zdrowiej diety i weganizmu. Jeżeli któregoś dnia zostałabyś poproszona o wybranie jednego, swojego ulubionego przepisu na danie lub deser, które byłoby w jednej z wielkich, sieciowych, wegańskich restauracji na całym świecie, co by to było i dlaczego? 


 
Zdecydowanie wegański pad thai z lekko pikantnym sosem! Uwielbiam azjatyckie dania o wyrazistym smaku i zamawiam je kiedy tylko widzę w menu. W Warszawie pyszny wegański pad thai jem często w Ósmej Kolonii na Żoliborzu.
A z własnych przepisów na blogu wybrałabym na pewno zdrowe wegańskie pralinki śliwkowo-czekoladowe, które uzależniają! 
 

Maria, dziękuję za przyjęcie zaproszenia i za tak inspirujące odpowiedzi. Trzymam kciuki za dalszy rozwój bloga i czekam na nowe, pyszne przepisy 

 

Mam nadzieję, że nowy cykl Ci się spodobał. Dla mnie to nowa rola, trochę dziennikarska i bardzo fascynująca. Myślę, że cały sekret blogowania tkwi właśnie w ludziach, których spotykamy na swojej drodze. To jest coś niesamowitego poznawać nowe, ciekawe i tak pasjonujące osoby. W sieci jest mnóstwo dobrej treści, tylko czasami trzeba sięgnąć głębiej i wyłuskać te perełki 

Ściskam, do następnego 

 

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.