Śniadanie u Tiffany’ego – ulubiony film, do którego wracam

Film, do którego ciągle wracam i odkrywam na nowo to bezsprzecznie klasyka powojennej kinematografii. Doceniany przez krytyków i uwielbiany przez widzów. Wszyscy, którzy mnie dobrze znają wiedzą, że to nie może być nic innego jak Śniadanie u Tiffany’ego – reżyseria Blake Edwards.

http://www.pattie.pl/wp-content/uploads/2014/07/%C5%9Bniadanie.jpg

Powstał w 1961 roku ale myślę, że temat filmu jest jak najbardziej aktualny. Wydaje mi się, że każdy kojarzy ten melodramat ale jeżeli jeszcze uchowała się jakaś osoba, której fabuła jest obca to z chęcią opowiem króciutko.

http://www.pattie.pl/wp-content/uploads/2014/07/Holly-i-Paul.png

 „Śniadanie” powstało na podstawie powieści niejakiego Trumana Capote. Główną bohaterką całego zamieszania jest Holly Golightly, którą gra cudowna i przepiękna Audrey Hepburn. Postać Holly to zwariowana indywidualistka, która mieszka w nowojorskiej eleganckiej kamienicy na Manhattanie. Utrzymuję się z z towarzyszenia podczas kolacji zamożnym dżentelmenom. Jej życiowym celem jest poślubienie jednego z nich. Pewnego dnia do kamienicy wprowadza się początkujący pisarz Paul Varjak (George Peppard), który poznaje Holly w zaskakujących okolicznościach. Paul zaczyna interesować się tajemniczą sąsiadką i chce dowiedzieć się kim tak naprawdę jest. W filmie pojawia się słynny sklep z biżuterią Tiffany oraz piękna piosenka śpiewana przez samą Audrey „Moon River„. 

http://www.pattie.pl/wp-content/uploads/2014/07/Moon-River.png

„Śniadanie u Tiffany’ego” obejrzałam ze sto razy!

Znam go w pewnych momentach na pamięć, mimo tego lubię do niego wracać. Uważam, że jest arcydziełem. Podobają mi się wszystkie stroje jakie nosi Holly, a w szczególności koszula, która guziki ma na plecach. I oczywiście ta urocza, miętowa opaska na oczy. Pamiętam, że od pierwszego obejrzenia chciałam taką mieć.

Film jest idealny dla osób, które lubią Nowy York a szczególnie ten z lat 60tych. Piękne kadry nowojorskiego klimatu przeplatając się z życiem bohaterki. Jeżeli mam ochotę przenieść się do tamtych czasów włączam film i gotowe. Polecam go wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli. Myślę, że jednak jest Was mniejszość, moi mili 😉

Jestem ciekawa, który z filmów jest Twoim ulubionym i jak często do niego wracasz?

  • Mąż mi zepsuł „Śniadanie u Tiffanyego”. Nie mogąc sobie przypomnieć tytułu powiedział: „No wiesz, ten film, gdzie rzucają kotem”. Faktycznie, jak się przyjrzeć, kot parę razy pojawia się w kadrze w sposób gwałtowny. No i niestety od tamtej pory zamiast o zjawiskowej Audrey mam w głowie kota…

    • Na samym końcu jest bardzo pozytywna scena z kotem. 🙂

  • Ja tak jak przedmówczynie też nie oglądałam… Ale bardzo bym chciała, i za to lubię piosenkę o tym samym tytule i firmę Tiffany & Co. 😉

  • Pattie, zainspirowałaś mnie na ten weekend – muszę koniecznie zobaczyć ten film! Nie wiem jak to się stało, ale nie oglądałam go jeszcze. A w sobotę zawsze robię sobie babskie kino domowe i to jest opcja idealna 🙂

    • Bardzo mi miło. 🙂

  • tytuł znam, ale nie wiem czy oglądałam, musze nadrobić. też postawiłam na film

  • Ula

    Wstyd się przyznać, ale ja też jeszcze nie oglądałam tego filmu… Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to nadrobić.

  • Kocham Audrey! 😀

  • Cudowny wybór 🙂 Śniadanie u Tiffany’ego jest również jednym z moich najukochańszch filmów. Dzięki Tobie teraz go sobie obejrzę 🙂

  • A wiesz co? Czytałam rok temu książkę Trumana o „Śniadaniu…” właśnie i nie powiem, spodobała mi się, Capote jest konkretnym pisarzem, choć w wielu rzeczach się nie zgadzamy. Teraz przypominam sobie, że film też widziałam, ale zupełnie go nie pamiętam! Zobaczę, czy uda mi się go przełknąć w całości 🙂

  • Wstyd się przyznać, ale nie byłam w stanie tego filmu obejrzeć do końca. A próbowałam kilka razy, myślę sobie że jeszcze do niego nie dojrzałam. Czasem tak jest, że pewne rzeczy muszą w nas dojrzeć. Zaczęłam się zastanawiać nad filmem, do którego wracam i… jest wiele, które chętnie ponownie oglądam, ale moje serce należy do przygód Asterixa. Może banał, ale praktykuję terapię śmiechem zatem te serie są idealne 😉

    • Być może nie lubisz melodramatów? Z ciekawostek, które wyczytałam trzy aktorki łącznie z Merlin Monroe odmówiły zagrania w tym filmie. Powodem było to, że postać Holly mogłaby zrujnować ich karierę.
      Tak, wiem czytałam na Twoim blogu, o terapii śmiechem. 🙂

  • ze 3 razy podchodziłam do tego filmu ale dotrwać do końca nie mogę …oh trzeba nadrobić zaległosć

  • Czytałam książkę, ale film oglądałam bardzo dawno. Mam ochotę go sobie przypomnieć i popatrzeć na piękną Audrey i jej cudne kreacje 🙂

  • Piękny film – piękna kobieta 😉

    Pozdrawiam

  • Nie przepadam za filmami, ale cos mi mowi, ze to wstyd i hanba nie znac tego.