Wegańskie produkty niewegańskich firm – za i przeciw

Wegańskie produkty niewegańskich firm pattiepl slow life blog
Kiedy prawie rok temu przechodziłam na weganizm, nie miałam pojęcia, że ten moment będzie tak samo przełomowy dla mnie jak dla firm spożywczych, kosmetycznych i innych branż. 

 
Od jakiegoś pół roku obserwuję ogromny wysyp produktów wegańskich i nie myślę tutaj o nowych firmach ale o markach już istniejących na rynku, wielkich koncernach produkujących na masową skalę. Firmy, których głównym klientem jest przysłowiowy Kowalski statystycznie zjadający w ciągu roku ok. 70 kg mięsa. Myślę tutaj np. o firmie Sokołów, która zaczęła produkować roślinne pasztety i notabene oberwało im się za to po uszach. I co więcej, nie od osób będących na diecie tradycyjne lecz od zagorzałych i radykalnych wegan. To zjawisko wegeteroryzmu przygnębia mnie bardzo. Chyba nie ma nic gorszego niż należeć do jakiejś społeczności i widzieć jak taki człowiek robi do swojego gniazda.
 
Wracając do tematu, te wielkie koncerny produkujące na przemysłową skalę mięso i wyroby mięsne zaczęły dostrzegać, że na rynku pojawia się coraz więcej osób będących na diecie roślinnej. Skoro jest na coś popyt to i musi być podaż. Bardzo wierzę w to zjawisko i nie dlatego, że mądra Pani od ekonomii wklepywała mi to do głowy, ale dlatego, że takie są prawa rządzące rynkiem. Myślę, że skoro marki takie jak: Rama (produkuje margaryny) robi masło roślinne (i to trzy rodzaje!) albo Drosed (pasztety, mięso) to coś jest na rzeczy. 
 
Jak już wspomniałam wcześniej, to zainteresowanie niewegańskich marek wegańskim światem spowodowało, że weganie podzielili się na dwie grupy. Z jednej strony zachwyt i przybicie piątki firmą, że chcą robić produkty roślinne i dzięki temu weganizm staje się bardziej dostępny nawet w małych miasteczka. Z drugiej zaś strony ogromny sprzeciw, krzyk i całkowita niezgoda na takie produkty.
 
Postanowiłam swoim śledczym i analitycznym umysłem (nie, to nie prawda, podobno mam osobowość artystyczną ale na potrzeby tego wpisu przymknijmy na chwilę oko ;)) zebrać wszystkie za i przeciw, które przyszły mi do głowy plus takie, które gdzieś krążą w sieci. 
 
Zacznę może od pozytywnych argumentów, których jest więcej. 
 
 

Wegańskie produkty niewegańskich firm – argumenty ZA

 

1. Większa dostępność produktów wegańskich 

 
Jak już wcześniej wspomniałam niewegańskie marki tak jak np. Sokołów czy Rama wprowadzając na rynek produkt wegański robią to na dużą skalę. Wyrób jest dostępny praktycznie wszędzie, nawet w mniejszych miejscowościach. Takie firmy mają wielkie budżety i mogą sobie pozwolić na wyprodukowanie większej ilość tego samego produktu bez obawy o straty. Szybkie dotarcie do klienta – to jest siła i moc wielkich marek. 
 
 

2. Konkurencja dla produktów niewegańskich

 
Myślę, że każdy idąc do sklepu nie raz zastawiał się czy wziąć ten produkt czy inny. U mnie też padają takie pytania, szczególnie jeżeli na półce pojawia się jakaś ciekawa nowość. Zazwyczaj idąc na zakupy mam konkretnie sprecyzowane co chcę kupić i trzymam się tych sprawdzonych przeze mnie produktów.
 
Ale, ale! Dajmy na to, że jest taka Pani Janina Kowalska lat 50, przez całe swoje życie jadła tylko pasztet z kurczaka, który zawsze leży w tym samym miejscu na sklepowej półce. A tu nagle Pani Janina dostrzegła obok swojego lubionego wyrobu, paprykowy pasztet z ciecierzycy i to tej ulubionej marki. Pani Janina jest rozsądną kobietą, nie wydaje przesadnie pieniędzy ale żeby nie chodzić kilka razy do sklepu to zawsze bierze dwa pasztety, no bo i mąż lubi. Tym razem zamiast jednego pasztetu z kurczaka wzięła ten paprykowy z ciecierzycy. Posmarowała nim swój ulubionych chlebek, jak zawsze dodała korniszona i zjadła ze smakiem. I mamy zadowoloną konsumentkę 😉 
 
Firma wewnętrznie konkuruje ze swoimi produktami i w tym nie ma nic dziwnego. W ten sposób sprawdza czy jest na nie zapotrzebowanie, czy może nie warto sobie tym zawracać głowy. Przykład Pani Janiny jest bardzo realny, sama byłam świadkiem takiej ludzkiej ciekawości przy sklepowej półce. Im większy jest popyt na takie produkty tym więcej nowości firma będzie wprowadzać. Dzięki temu, że nasza Pani Kowalska sięgnęła po wegański produkt bardzo prawdopodobne, że w przyszłości zainteresuje się wegańską marką. 
 
 

3. Konkurencja dla wegańskich firm, których produkty są droższe 

 
Z reguły (nie u wszystkich) kryterium wyboru danego produktu jest cena. Wyroby marek wegańskich są zdecydowanie droższe niż tych niewegańskich. Przyczyną jest to, że marki wegańskie zazwyczaj są to mniejsze firmy, które działają na mniejszą skalę i mają mniejsze budżety. Produkują niedużo a ich surowce przeważnie są lepszej jakości więc koszty produkcji są wyże i finalna cena jest większa. Dlatego podczas wybierania produktów, kierując się tylko ceną, wybierzemy artykuły firmy niewagańskiej. Te ceny czasami są znacząco wyższe, może to być nawet 60% wyższa cena. 
 
Argumenty przeciwko opierają się na dwóch najważniejszych życiowych kwestiach jakimi są pieniądze i etyka. 
 

 

Wegańskie produkty niewegańskich firm – argumenty PRZECIWKO

 

1. Motywacja pieniężna – czysty zysk bez etycznej przesłanki 

 
Jednym z argumentów przeciwko firmą niewegańskim produkującym wegańskie jedzenie jest motywacja pieniężna. My Polacy (oczywiście nie wszyscy – ale statystycznie) nie lubimy rozmawiać o pieniądzach a już jak ktoś mówi, że zarabia na czymś i to dużo to ojeju! nóż się w kieszeni otwiera. Te duże marki produkujące niewegańskie rzeczy robią to tylko dla pieniędzy. A skoro jest akurat zapotrzebowanie na wegańskie produkty to czemu by nie? Wiadomo, za taką marką nie stoi żadne, nawet najmniejsze przesłanie etyczne. Produkują te pasztety czy parówy i nawet nie myślą o cierpieniu zwierząt. Natomiast marki stricte wegańskie maja swoją historię, która oparta jest właśnie na wartościach etycznych i moralnych. 
 
 

2. „Nie kupuję, bo nie wiem w jakich warunkach to robili.”

 
Nie wiadomo czy produkt został wykonany zgodnie z tym co jest napisane na opakowaniu i nie zawiera jakiś kawałków mięsa, które znalazły się tam przypadkowo. Myślę, że ten argument można stosować nie tylko w odniesieniu do tego tematu. Na każdym producie na odwrocie mamy napisane, że może zawierać śladowe ilości … (np. popularnych alergenów jak orzechy, mleko ect.). Na pewno o tym zagadnieniu napiszę oddzielny wpis, bo to jest dość ciekawa i istotna sprawa w diecie wegańskiej. W każdym razie argument bazujący na „nie wiem co jest w środku i nie ufam tej marce i nigdy tego nie kupię”. 
 
 

Podsumowanie

 
Jak widzisz, argumentów za i przeciw jest kilka i pewnie znalazłoby się więcej ale ten wpis i tak już jest dość długi. Jeżeli chodzi o moje stanowisko w tej sprawie – czy kupuję czy nie? Tak, kupuję. Chociaż robię to rzadko, bo jestem zwolenniczką diety clean (czystej) i maksymalnie ograniczam przetworzone produty. Niestety moją słabością są pasztety sojowe z Carrefour, szczególnie ten z pieczarkami. Produkuje je firma Sante.
 
Bo nie wiem czy wiesz, że pod produktami własnymi wielkich marketów takich jak właśnie Carrefour czy Biedronka kryją się marki znane. Produkty własne hipermarketów są tańsze niż firm produkujących. Czasami jest to różnica złotówki a nieraz kilku złotych. Wszystko zależy od opakowania i ilość zamówionych produktów. Tak jak ostatnio w Biedronce był wegański tydzień i można było kupić chociażby czekolady wegańskie np. ze słonym karmelem za bodajże 6 zł a w Rossmannie te same czekolady kosztują 10 zł. W tym przypadku nie było napisu marki na opakowaniu i delikatnie skład się różnił, ale nadal był dobry. 
 
Myślę, że warto dać szanse niewegańskim markom produkującym wegańskie produty.Dzięki temu zwiększy się świadomość osób, które nie miały pojęcia, że jest coś takiego jak dieta roślinna lub nie był do końca przekonane do tego sposobu żywienia. Weganizm stanie się dostępny dla wszystkich i będzie lepiej odbierany. Dlatego wegańskie produty niewegańskich firm to dobry pomysł i bez znaczenia czy stoi za tym tylko motywacja pieniędzmi czy chęć zmiany świata na lepsze. Jestem na TAK, a Ty? 
 
Ściskam, do następnego 🙂