Mój sposób na lumpeksy -poradnik

lumpeks

Mam dla Ciebie 8 zasad jakimi kieruje się podczas buszowania w ciucholandach. Pewnie nie będzie to nic odkrywczego. Moim znajomym pomagają, mam nadzieję, że i Tobie przypadną do gustu i z nich skorzystasz. Do dzieła.

Od kiedy pamiętam chodziłam do lumpeksów. Zaczęło się to w czasach kiedy noszenie czegoś używanego było wyśmiewane przez rówieśników i każdy wstydził się przyznać, że odkrył sposób jak można wyglądać super a przy tym nie wydać fortuny na coś co za jakiś czas przestanie być modne. Tym bardziej, że rzadko kiedy w ciucholandach można znaleźć coś co obecnie jest ‘na czasie’. Są rzeczy podobne, w tych samych kolorach, w ten sam motyw ale nigdy nie są takie same.

Po pierwsze.

To nie prawda, że najlepiej iść w dzień dostawy . Oczywiście jeżeli chcesz być popychany, przepychany i jesteś człowiekiem o silnych nerwach to jak najbardziej jest to czas dla Ciebie. Ja staram się trzymać od tych dni z daleka, tym bardziej, że wtedy zawsze wychodzę zła, sfrustrowana i co najgorsze z niczym. Proponuję wybrać te dni kiedy ruch przy wieszakach jest znacznie mniejszy. Najczęściej jest to już drugi lub trzeci dzień po dostawie. Idąc z samego rana zawsze znajduję coś ciekawego gdyż ekspedientki dowieszają cały czas nowe rzeczy. W dzień dostawy najczęściej przychodzą ‘’handlarze’’, którzy mają takie same prawa jak starsza babcia polująca na okazję. To oni robią największe zamieszanie i pustkę na wieszakach. Za to sklep ma z nich największą korzyść.  Później te ubrania sprzedają na rynkach lub na allegro z trzykrotnym zyskiem.

Po drugie.

Szukanie wbrew pozorom nie jest takie trudne . Nie polecam iść z nastawieniem ‘dziś kupię sobie białą koszulę, bo jest mi potrzebna do pracy’ jest pewna, że w tym momencie akurat koszuli nie będzie, nawet nie będzie nic co by miało ją choć trochę przypominać. Trafnym rozwiązaniem jest iść i nie robić listy potrzebnych rzeczy. Mi zdarza się, że jak nastawię się na coś to znajduję to w najlepszym przypadku dopiero za pół roku. Oczywiście są rzeczy, które zawsze będą, jak np. t-shirty basicowe. W celu znalezienia ciekawej rzeczy, przeglądam wieszak po wieszaku lecz jak już mi się nie chce, a ubrań jeszcze drugie tyle to przeciągam ręką po wystających wieszakach, aż do momentu kiedy moja ręka trafi na jakiś miły materiał. Szybka selekcja bez straty czasu.

Po trzecie.

Zwracaj uwagę na metkę. Nie koniecznie tą z nazwą firmy bardziej na, tą ze składem. Im lepszy skład tym masz pewność,  że ubranie wcześniej miało jakąś wartość, a Ty teraz nie przepłacasz. Metki są też wyznacznikiem znoszenia rzeczy. Jeżeli nic już na niej nie widać, lepiej zrezygnuj z tej rzeczy, być może ma ona już kilka lat i jej koniec jest bliski.

Po czwarte.

Eliminuj rzeczy z defektami. Brudne, poplamione i dziurawe. O ile dziurę na szwie da się zaszyć o tyle odbarwionego koloru tak łatwo nie przywrócisz. Najlepiej od razu odkładać takie ubrania. Nie ma co inwestować w coś co będzie trzeba naprawiać ( no chyba, że kosztuje 1zł i jest Ci potrzebna szmatka do wycierania kurzy).

Po piąte.

Rozmiar na matce może okazać się nieodpowiedni . Jeżeli jest możliwość przymierzenia, zawsze staraj się to wykorzystać. Nie polecam robić tego na gołe ciało. Nigdy nie wiesz kto robił to przed Tobą. Jeżeli nie ma takiej opcji, spróbuj w domu się zmierzyć, na pewno po wymiarach łatwiej sprawdzić czy dana rzecz pasuje niż robić to ‘na oko’. Chyba, że jesteś uzdolniona manualnie i potrafisz używać maszyny a wszelakie przeróbki nie są Ci obce to jak najbardziej bierz. Moim zdaniem nie ma sensu oddawać rzeczy z ciucholandu do krawcowej, bo cena z reguły przewyższa tą którą zapłaciło się za ciuch.

Po szóste.

Wybieraj te rzeczy, za które wyjdzie Ci taniej . Mam na myśli podział na rzeczy wycenione i rzeczy na wagę. Jeżeli w dany dzień cena za kilogram ubrań jest atrakcyjna to idź tam, jeżeli jednak w rzeczach wycenionych jest obniżka -50% to tam również możesz znaleźć coś taniego. Czasami rzeczy wycenione wychodzą taniej niż na wagę i odwrotnie. To nie jest jakaś reguła. Z tym naprawdę bywa różniej i trzeba to skrupulatnie sprawdzać.

Po siódme.

Ustal sobie cenę jaką przeznaczasz na ubrania . Trzymaj się tego i nigdy nie odpuszczaj. Uwierz mi to jest jedna z najlepszych zasad.  Zobaczysz jak to ułatwi Ci ostateczną selekcję przed zakupem.

Po ósme.

Zrób selekcję. Ustal sobie trzy grupy: ‘biorę’, ‘nie wiem’ i ‘odrzucam’.  Grupę ‘nie wiem’ sprawdź pod względem punktów od trzeciego do siódmego, a na pewno w końcu uda Ci się ustalić czy zabierasz ze sobą czy dajesz szanse komuś innemu.

To wszystko. Nie pozostaje nic innego jak cieszyć się przemyślanymi zakupami, uprać i zacząć w nich chodzić.

Jestem ciekawa jak jest u Ciebie. Masz swoje zasady skutecznego szukania w lumpeksach? Napisz mi w komentarzach, chętnie poczytam.

  • Ewa

    W dniu dostawy to niekoniecznie choć ja chodzę w takie dni. Najważniejsze to robić zakupy przy świetle dziennym. Ja nie wchodzę do lumpeksów, które mają dostęp tylko do sztucznego światła. Często naprawde nie widać żółtych plam pod pachami czy przy kołnierzu albo małych dziurek. To są defekty, których się nie pozbędziemy.
    Polecam wybrać się jednak po towarze bo wtedy można upolować nowe buty. Używanych nie kupuję ale zdażyło mi się kupić nowe trampki za 12 zł i baleriny za 6zł gdy towar był najdroższy.

    Polecam też nie brać torebki, ewentualnie listonoszkę, której to nie trzeba trzymać na ramieniu. Wygodniej przeszukiwać wieszaki kiedy mamy swobodę. Ja zwykle idę z dzieckiem, więc dzieci to nie przeszkoda. Kupuję mu soczek albo przekąske i wtedy ani mnie ani innym nie przeszkadza jego obecnośc.

  • O taaaak, lumpeksy to jest to! 😀 a Twoje porady są jak najbardziej uniwersalne i przede wszystkim pomocne :) przecież to „tylko” sklep z używanymi ciuchami, zdrowiej jest podchodzić do takich zakupów z pewnym dystansem i luzem :)

  • no no, całkiem kompletny poradnik :)) przyznam, ze czasami biorę coś z defektem i na wieczne jutro odkłaam przyszyie brakującego guzika 😛

  • Żeby u mnie w Olsztynie był dobry lumpeks chodziłabym tam regularnie. Jak patrzę jak dziewczyny wyławiają super perełki za parę złotych, to też tak chcę!

  • ja mam pewsna swoja zasade – staram sie kupowac maksymalnie 2 rzeczy. w ten sposob wybieram tylko te, ktore sa najlepsze pod kazdym wzgledem. w tych dwoch rzeczach miesci sie czesto jedna dla mnie a druga dla męża :)

    • Mam trochę podobnie. Najczęściej nie jest to postanowienie, po prostu trudniej jest znaleźć więcej potrzebnych i w świetnym stanie i dobrej jakości ubrań.

  • Świetne rady. Czasami lubię wybrać się do sh, wtedy nigdy nie zakładam sobie, że muszę kupić np. spódnicę – i tak przeglądam prawie wszystkie rzeczy 😉

  • Ja kiedyś miałam w głowie tylko dwie grupy „biorę” i „nie biorę”…potem oczywiście te rzeczy, które wzięłam bez głębszej analizy zalegały na półkach nigdy nie noszone…potem lądowały w koszu przy wiosennych porządkach. Od jakiegoś czasu zrobiłam się bardziej rozsądna, jeśli chodzi o zakupy ciuchów czy to w szmateksie czy normalnym sklepie. Patrzę na daną rzecz pod kątem jakościowym, praktycznym i próbuję zestawić z obecną garderobą. Bardzo szybko weryfikuję czy dana rzecz będzie pasować do innych, gdzie to założę i czy rzeczywiście dobrze w tym wyglądam ( a nie że chciałabym to mieć mimo, iż nie pasuje do mnie). Czasem jednak ciężko się oprzeć gorączce kupowania;) dlatego tak jak piszesz najlepiej mieć na to sprecyzowany budżet:) A moją główną radą jest chodzić wcześnie rano, kiedy nie ma zbyt wielu ludzi i od razu iść do działu, który mnie interesuje np. t-shirty bądź okrycia wierzchnie.

    • Zgadzam się z Tobą w 100%. U mnie te rzeczy, które brałam pod wpływem impulsu zawsze trafiały do kosza z napisem ‚oddać potrzebującym’.

  • Ha, a to ciekawy wpis. Osobiście nie chodzę, ale mam osobę, której muszę udostępnić link do tego wpisu :)

    • Udostępniaj, oczywiście nie mam nic przeciwko :).

  • Wow! Świetny post! Sama nie umiem szukać w ciucholandach, ale myślę, że teraz jak tam zajdę to będę się kierować twoimi wskazówkami :)